I知 Thinking of Ending Things 2020 Trochę o filmie

Posted by Fredda on February 9th, 2021

Może pora z tym skończyć (2020) - Czas trwania 2 godz. 14 min.

I’m Thinking of Ending Things 2020

Reżyseria: Charlie Kaufman

Scenariusz: Charlie Kaufman

Gatunek: Dramat

Produkcja: USA

Premiera: 28 sierpnia 2020 (świat)

Ocena użytkowników 7/10

Zmiana trasy przekształca podróż pewnej pary w przerażającą wyprawę przy głąb własnej psychiki. https://filmyzlektorem.pl

To nie będzie zaskoczenie: znany spośród mrocznych komedii, intelektualnych łamigłówek i narracyjnej perfekcji Charlie Kaufman po raz kolejny zrealizował dzieło, niedaleko którego niepodobna przejść obojętnie. Bez wątpliwości nie zabraknie widzów chętnie zagłębiających się po psychodeliczny świat przedstawiony i analizujących swoim kolejne warstwy. Inni po 10 minutach projekcji będą życzyć cieszącemu się (? ) statusem nierentownego geniusza filmowcowi, aby tytuł swojego nowego filmu potraktował w charakterze sugestię dotyczącą wzrostu dalszej kariery. Niezależnie od tego, czy jesteście jego fanami, twórcy "Synekdochy. Nieznanego Jorku" trzeba odstąpić sprawiedliwość: biorąc na warsztat książkę kanadyjskiego autora, udowadnia, iż zalicza się do wąskiego grona scenarzystów, którzy spośród przeciętnego czytadła do pociągu potrafią utworzyć hipnotyzującą, choć nie w każdym przypadku łatwą w odbiorze historię.

Kaufman zachowuje szkielet opowieści Iaina Reida, odhaczając najważniejsze punkty na fabularnej osi czasu, ale nie trzyma się literackiego pierwowzoru niewolniczo. Prosta opowieść o chłopaku i dziewczynie podróżujących na prowincję, by odwiedzić rodziców jednego z nich, staje się punktem rozwiązania do mrocznej, całkowitej niepokojących szczegółów legend o współczesnych relacjach damsko-męskich. Okraszając wyjściowy pomysł dialogami, które to w filmie Jima Jarmuscha mogłyby toczyć się przy kawie i papierosach, i surrealizmem spod znaku "Mulholland Drive", reżyser buduje dzieło więcej intensywne i rospostarte na dialog. Zbytnio sprawą licznych nawiązań do innych tekstów kultury pokazuje własną elokwencję, a przy okazji zaprasza widza do wkładu w postmodernistycznej produkcji skojarzeń.

Wydaje się, hdy na poziomie fabuły "Może pora z tym skończyć" to "Zakochany bez pamięci" à rebours – bohaterka właściwie podjęła już decyzję o rozstaniu, ale nie zaakceptować chce zapominać o przeszłości (ani zamykać lub ratować łącznych wspomnień). Decyduje się na wizytę przy domu rodzinnym faceta w nadziei, że poznając miejsce, po którym dorastał, uda się jej świetnie go zrozumieć. Oczywiście Kaufman nie przepuszcza okazji do zagłębienia się w psychikę bohaterów, uwypuklając aktualny w książkowym oryginale wątek schizofrenicznej tożsamości Jake'a i jego dziewczyny. O ile jednak Iainowi Reidowi postać bezimiennej narratorki służy głównie w charakterze medium wykorzystywane poprzez bohatera do komunikowania się z nami, o tyle twórca "Synekdochy. Nowego Jorku" nie tylko oddaje do niej głos, ale robi z niej odmianę bardziej złożoną i gotową na podjęcie walki o własnej osoby.

Choć zaopatrując protagonistkę nie w 1, ale w kilkanaście imion (grana poprzez Jessie Buckley Lucy nazywana jest też Lucią i Louise), Kaufman nadaje jej podmiotowość, jednocześnie składa jej postać z odłamków kilku równoprawnych, ale różniących się od siebie opowieści. Poznajemy więc bohaterkę m. in. w charakterze poetkę, malarkę, studentkę fizyki kwantowej lub serwującą pyszne burgery kelnerkę. Reżyser płynnie przechodzi od jakiejś tożsamości do następnej, nie pozwalając widzowi poczuć się przy świecie przedstawionym pewnie. Niezależnie od tego, czym Lucy obecnie się zajmuje (ani jaki kolor posiadają jej ubrania w kolejnych aktach symbolicznie przechodzące od ciepłej czerwieni do chłodnego błękitu), wydaje się nierozerwalnie związana z Jakiem (Jesse Plemons). Nawet jeśli w swoim wewnętrznym monologu stale powtarza, że nie widzi swojej przyszłości u boku partnera, na użytek swoim rodziców wchodzi w rolę szczęśliwe zakochanej dziewczyny, zrzekając się tym samym upoważnienia do samostanowienia.

Wprowadzając do historii składniki krytyki współczesnej związanych z kulturą popularnej, Kaufman zapewnia Lucy możliwość samoobrony, a w ukończeniu ucieczki z jake'ocentrycznego świata. Zmianę przy sposobie myślenia bohaterki reżyser rozpina między piosenką z hołdującego tradycyjnemu podziałowi ról genderowych musicalowi "Oklahoma! " a wnikliwą analizą kreacji Geny Rowlands z "Kobiety pod wpływem". Zapalnikiem pozwalającym Lucy przemówić własnym głosem oraz opowiedzieć swoją wersję wydarzeń jest atrakcyjna piosenka wykonywana m. in. przez Michaela Bublé, która przy interpretacji dziewczyny odrzucić jest żartobliwym utworem o niewinnym flircie, lecz utrwalającym patriarchalny porządek świata na temat wątpliwym moralnie wydźwięku rape songiem.

"Może pora z tym skończyć" to też najbardziej mroczny film w dorobku Charliego Kaufmana. Choć początkowa sekwencja zapowiada poniekąd kino spod znaku niezależnych amerykańskich wytwórczości, podskórny niepokój błyskawicznie zaczyna dominować, żeby następnie eskalować w psychologiczny horror absolutny surrealistycznych i dziwacznych sytuacji. Z gwarancją nie jest to dzieło, do których przyzwyczaiła nas spośród platforma streamingowa z czerwonym "N" przy logotypie, ale pozostanie jedną z najbardziej oryginalnych i najbardziej interesujących tytułów dostępnych przy jej bibliotece.

Like it? Share it!


Fredda

About the Author

Fredda
Joined: January 5th, 2021
Articles Posted: 15

More by this author